poniedziałek, 13 maja 2013

Moje ostatnie wygrane !!!

Witajcie!!!


Jak wam minął weekend? Bo mi bardzo intensywnie i dlatego dopiero dzisiaj zabrałam się za posta, a będzie on poświęcony moim ostatnim zdobyczom konkursowym. Właśnie mój wyjazd do Warszawy był między innymi spowodowany wygraną w konkursie i odebraniu nagród od firmy L'oreal. Przy okazji byłam na małych zakupach, ale co kupiłam pochwalę się kiedy indziej:P O.K. pora pokazać co udało mi się wygrać...




A oto i cały zestaw nagród od L'oreal





Tusz do rzęs Volume Milion Lashes,
Błyszczyk do ust Shine Caresse, kolor jak dla mnie jest za jasny, ale cóż poradzić :P











Krem na dzień Nutri-Gold, miałam próbkę tego kremu i byłam nim zachwycona, chociaż opinie o nim są różne, no cóż zobaczymy jak się sprawdzi u mnie.












Farba Casting Creme Gloss, szampon i odżywka Color-Vive











A na zakończenie podkład Maybelline Affinitone, który wygrałam już jakiś czas temu i który bardzo lubię :)

Na dzisiaj to tyle nagród, ale znając mnie to nie ostatnie :P Bo jak to pewien slogan mówi: "Żeby wygrać trzeba grać " :D :D


Buziaki:*

czwartek, 9 maja 2013

Boski Puder Rozświetlający od Marizy!!!

Witajcie!!!

Co u was słychać moje kochane??? U mnie teraz jest wysyp weekendowych przyjemności:)  W tamtym tygodniu było Zakopane a w tym Warszawa, a w następnym Lublin i spotkanie blogerek i za dwa też:) Oj się dzieje:) Mój wyjazd do Warszawy spowodowany jest wygraną w konkursie L'oreala i właśnie w sobotę mamy kolejny etap konkursu i odebranie nagród, także na pewno się wam pochwalę jak było i co wygrałam.
Dzisiaj natomiast mam dla was recenzję świetnego produktu od Marizy, a mianowicie rozświetlającego pudru sypkiego.


Puder jest zamknięty w wygodnym 15g, plastikowym pojemniczku, jak widać niestety napisy się już pościerały, ale jakoś mi to specjalnie nie przeszkadza. W środku produkt ma zabezpieczenie w postaci plastikowej kratki, dzięki czemu dobrze się go wysypuję na wieko. Puder bardzo ładnie pachnie, ma zapach typowy dla pudrów, ale ja go uwielbiam. 


Puder dostałam na jednym ze spotkań blogerskich i niestety ale, wcześniej nic nie miałam od Marizy. Owa firma działa podobnie jak Avon, ale powiedziałabym, że ma tańsze kosmetyki, Tym kosmetykiem firma zdobyła moje serce  i bardzo jestem ciekawa ich pozostałych kosmetyków. Ja nakładam kosmetyk pędzlem, jako wykończenie makijażu, puder jest transparenty więc nie da się go nałożyć za dużo. Pięknie rozświetla twarz, ale nie ma w sobie "chamskich" drobinek, jak to potrafią mieć inne tego typu kosmetyki. Puder utrwala makijaż i matowi moją twarz.



Niestety nie mogłam uchwycić jaki daje efekt po roztarciu, ale musicie mi uwierzyć na słowo, ten puder jest genialny!!!! Używam go za każdym razem, gdy wykonuję makijaż, stał się on moim ulubieńcem. Puder kosztuje około 15 zł więc myślę że warto w niego zainwestować, ja na pewno skuszę się na kolejne pudełeczko:)

A wy jakie pudry rozświetlające polecacie?

Buziaki:*

wtorek, 7 maja 2013

Makijaż misz-masz !!!

Witajcie!!!!



Dzisiaj będzie makijaż z serii tych dziwnych. Nie wiem jak wy ale ja czasami nie mam żadnej koncepcji na makijaż, niby wiem jakich kolorów chce użyć ale nie wiem co z nich wykombinować:) I właśnie ten makijaż taki jest, chciałam mieć na powiekach kolor pasujący do moich paznokci (taki kaprys:P) i zaczęłam kombinować z jakże trudnym morskim kolorem:)  Zaczęłam mieszać, łączyć no i powstał mój jakże dziwaczny makijaż, po skończeniu chwila zawahania czy "aby na pewno ja mogę wyjść w takim makijażu do ludzi". Ano mogłam i nawet się podobał jednemu mężczyźnie, także chyba nie było tak źle jak przypuszczałam :P Zresztą same oceńcie ...





Powiem wam że kolor dominujący w tym makijażu jest bardzo ciężki w łączeniu, ale chyba nie wyszło tak źle:) A poniżej cienie wykorzystane w makijażu. Inglot, Kobo oraz Madame Lambre.



Buziaki:*

DermoKrem od L'biotici

Witajcie!!!


Jak wam, minął długi weekend?? Bo ja bawiłam się świetnie, może  w następnym poście pokaże wam kilka zdjęć:)A dzisiaj już wracam do was z recenzją genialnego produktu, zapraszam :)

Dawno nie było recenzji żadnego kremu do twarzy, więc dzisiaj będzie właśnie o takim kosmetyku, a że mój obecny krem dobiega do dna, więc pora o nim napisać. Na Blogerskim Dniu Kobiet w Rzeszowie od firmy L'biotica dostaliśmy wspaniałe paczki, w nich między innymi owe cudo, czyli DermoKrem InnovAge, do cery suchej i odwodnionej.



Zdradzę wam małą tajemnicę :) Ten krem jest genialny!!!! Powinnam to napisać na końcu ale co tam:) Krem ma estetyczne opakowanie, i ja takowe preferuję. Producent nam obiecuję, że: "Lekka konsystencja kremu daje uczucie długotrwałego nawilżenia i komfortu. Nie pozostawia tłustego filmu. Nie lepi się. Pozwala skórze oddychać, nie zatyka porów. Krem jest idealną bazą pod makijaż." Powiem wam, że różnie podchodzę do takich obietnic, ale tym razem zgadzam się z nimi co do joty!!! Krem genialnie nawilża i to nawilżenie czuć przez cały dzień, pomimo tego, że nie mam skóry suchej a właśnie do takiej ten krem jest przeznaczony, u mnie sprawdził się rewelacyjnie.



Krem ma bardzo lekką konsystencję, dobrze się rozprowadza, po aplikacji czuć delikatna powłoczkę, jednak znika ona po kilku minutach. Zapach kremu jest przyjemny, ale jak to ja nie umiem go określić (chyba mam z tym problem:P). Krem świetnie się nadaje pod makijaż, i rzeczywiście nie zatyka porów. Jeśli chodzi o wydajność, też sobie poradził, ponieważ mam go już prawie dwa miesiące, a używam go dość obficie i nie dlatego że nie jest wydajny, ale dlatego że mam już kolejny krem na oku, a on jak na złość nie chce się skończyć:)



Okiem laika patrząc na skład, też jest dobrze, także jak same widzicie, nie znalazłam żadnego minusa dla tego kremu:) Za 50 ml trzeba zapłacić około 20 zł, więc cena też działa na jego korzyść :) Bardzo się polubiłam z tym mazidłem i na pewno jeszcze do niego powrócę. A tak poza tym, nawet nie wiedziałam, że poza świetnymi maskami firma ma też świetne kremy :)

A wy miałyście kremy od firmy L'biotica???
Buziaki:*


czwartek, 2 maja 2013

Peeling do ciała od Safiry - Papaya

Witajcie!!!


Dzisiaj szybki post w między pakowaniu:) Jutro rano jedziemy na majówkę do Zakopanego, już się nie mogę doczekać jak zobaczę nasze piękne ośnieżone góry, zwłaszcza że w Zakopanym byłam może 5 lat temu:) Także życzę wam miłej majówki, a ja idę się dalej ogarniać:)
Jakiś czas temu pokazywałam wam zakupiony w promocji peeling Safiry o zapachu - papaya. Zużyłam go już w połowie, więc pora ma podsumowanie.

  
Peeling jest zamknięty w  225g odkręcanym pojemniku, i tutaj już zaczną się gromy. Peeling jest dość rzadki i po prostu źle się go nabiera z takiego pojemnika, lepszym rozwiązaniem byłaby na pewno wyciskana butla. Po otwarciu nie uderza w nasze nozdrza intensywny zapach, raczej jest on bardzo delikatny, na tyle że myjąc się nim prawie go nie czuć :/ Plusem jest to, że zapach nie jest chemiczny, tylko pachnie jak prawdziwy owoc.




Co do działania peeling również nie zachwyca!!! Ma on bardzo drobne kuleczki, które dają bardzo delikatne złuszczenie. Ja jestem fanka mocnych zdzieraków i taki efekt mnie niestety nie satysfakcjonuje. Plus za to że nie wysusza skóry. Na spodzie producent napisał, że "peeling pełni jednocześnie funkcję żelu do mycia", i to jest bardzo trafna sugestia, ponieważ ja bym zmieniła jego nazwę na "żel peelingujący do mycia ciała". Niestety dla mnie jako peeling się on w ogóle nie sprawdził.



Ja osobiście jestem średnio zadowolona z tego pseudo peelingu i na pewno już go więcej nie kupie. Skład również nie zachwyca, więc tym bardziej jest on na straconej pozycji. Całe szczęście że zapłaciłam za niego tylko 7,60 zł, więc nie wypominam sobie pieniędzy wyrzuconych na marne :)


A wy jakie peelingi lubicie i polecacie?
Buziaki:*

wtorek, 30 kwietnia 2013

Warsztaty z Ziają :)

Witajcie!!!!


Dzisiaj będzie relacja z fantastycznego sobotniego dnia:) Post miał być o wiele wcześniej ale blogger coś mi ostatnio szwankuje, ale do rzeczy. Na Blogerskim Dniu Kobiet w Rzeszowie, od firmy Ziaja dostałyśmy zaproszenia na warsztaty kosmetyczne w gabinecie kosmetycznym w Rzeszowie, i właśnie w sobotę nadszedł dzień spotkania:) Do Rzeszowa wybrałam się z Edytą, po małym błądzeniu dotarłyśmy do gabinetu z 20 minutowym spóźnieniem:)
Dziewczyny były już podzielone w trzy osobowe grupki, więc my zaczęłyśmy od końca, czyli od analizy kolorystycznej:)Tutaj przemiła pani popatrzyła na mnie i już wiedziałam że jestem "panią zimą", która powinna otaczać się kolorami i diamentami:) Z racji tego że "zimy" są srokami :P


A oto i moje kolory, dowiedziałam się że nawet na powiekach powinnam wybierać mocne kolory:)



Można było również poprzymierzać w jakim kolorze włosów jest nam dobrze, ja jak widać stawiałam na ekstremalne zmiany:) Blond to raczej nie mój kolor, ale....


....jeśli chodzi o grzywkę to już zupełnie inna sprawa:) Pani która przeprowadzała analizę, twierdziła że grzywka idealnie do mnie pasuje, a że ja już od jakiegoś czasu chciałam ją zrobić, teraz już nie mam wyjścia muszę ją zrobić:)


W kolejnym gabinecie przemiła Pani, która zachwyciła mnie swoim młodym wyglądem:) pokazywała nam jak jest przeprowadzana mikrodermabrazja, oraz mogłyśmy "pomacać" i powąchać świetne maski i peelingi od Ziaji. Ja już mam na oku jeden genialny peeling do twarzy :)


Kolejny gabinet i kolejne nowe informacje, tutaj dowiedziałyśmy się więcej na temat peelingu kawitacyjnego, a Edyta miała milion pytań do naszej kolejnej Pani kosmetyczki. Powiem wam że tak się rozgadałyśmy, że zabrakło mi czasu na luźne rozmowy z dziewczynami.
A tak właśnie mnie zaciekawiły fale pod moją skórą:)



W kolejnym gabinecie Pani nas mega rozpieściła, gdybym dostała leżankę to już  bym tam spała:) Zaserwowano nam peeling z masażem, maskę oraz parafinę na dłonie, to było coś. Wstyd się przyznać ale nigdy nie miałam takich zabiegów na dłonie, ale na prawdę warto raz na jakiś czas sobie coś takiego zaserwować.





Oczywiście w między czasie podjadałyśmy przepyszne ciasteczka oraz owoce przygotowane specjalnie dla nas. Kiedy już nasze dłonie były gładziutkie jak pupa niemowlaka, przyszła pora na podsumowanie spotkania, wspólne zdjęcia oraz wręczenia drobnych upominków.





Muszę przyznać, że to spotkanie było genialne praktycznie pod każdym względem. Lokal był udostępniony tylko dla nas, do zakończenia spotkania był on zamknięty dla pozostałych klientów. Panie które tam pracują są przemiłe i bardzo cierpliwe:) Lokal jest bardzo elegancki, a informacje które nam Panie kosmetyczki przekazały były bardzo ciekawe. Dla mnie najbardziej przypadła do gustu analiza kolorystyczna, było kupę śmiechu ale i cennych wskazówek. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam brać udział w tych warsztatach i mam nadzieję, że nie jest to ostatnie tego typu spotkanie w którym będę miała przyjemność brać udział.
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które były obecne na spotkaniu oraz przemiły personel salonu. Salon mieści się na ulicy Zagłoby 8/7B w Rzeszowie i jest to pierwszy tego typu salon firmy Ziaja w Polsce.


Na zakończenie drobne upominki od firmy Ziaja, a ja się skusiłam na zakup blokera i już jest w użyciu:)

Buziaki:*

sobota, 27 kwietnia 2013

Domowe SPA dla stóp

Witajcie!!!


Jak wam mija, kolejny piękny dzień??? Wiosna już jest, a co za tym idzie będziemy pokazywać coraz więcej ciała. A więc trzeba o to ciało odpowiednie zadbać po zimie. Dzisiaj na tapetę biorę moje stopy, o których przyznam szczerzę w czasie zimy troszkę zapomniałam :P Praktycznie całą zimę nie serwowałam im ani peelingów, ani żadnego koloru na paznokciach. Dlatego najwyższa pora aby porządnie zadbać o tą zapomnianą część ciała. W domu mam aparat do masażu stóp, który stał za szafą zakurzony, a jest to świetne urządzenie, dzięki któremu można się mega zrelaksować. 






Cały zestaw do domowego pedicure-u. Do zabiegów na stopy wybrałam termoaktywny duet do stóp od Marion. Jest to bardzo fajna sprawa, ponieważ w jednej saszetce mamy peeling i serum kremowe.


















A oto i moje urządzenie do masażu, ja wybrałam pełny relaks, czyli bąbelki, masaż i podgrzewanie wody :P Jak szaleć to szaleć he he. Do masażera dodałam sól do kąpieli.
















A oto i moje stopy w salonie piękności:)
















Peeling musi być oczywiście, przy takich zabiegach. U mnie był to peeling z naturalnymi łupinami z moreli od Marion. Piękny zapach, dobre złuszczenie, jedynie konsystencja mogłaby być troszkę gęściejsza.









No i czas na pedicure, separatorki rzecz niezbędna, u mnie niestety jest tylko jeden:P O ile na paznokciach u rąk lubię wiosenne kolory u stóp preferuję prawie zawsze elegancką czerwień. Także tym razem, również rozpoczynam "sezon"czerwienią z Wibo. Proszę się nie śmiać z moich "kosmicznych" palców:P U nas to rodzinne :D








Kolor na paznokciach już jest, więc na zakończenie pora na serum do stóp, z drugiej części saszetki od Marion. Serum genialnie pachnie, pomarańczą, cynamonem i imbirem. Bardzo dobrze natłuszcza, ja zaserwowałam sobie owe serum w formie "maski".












Pozostawiłam grubą warstwę kremu na stopach do wchłonięcia, taka "maska" super nawilżyła moją skórę stóp.

















Teraz już śmiało mogę pokazać się w odkrytym obuwiu, zwłaszcza że już niedługo ma być 30 stopni:) A wy robicie sobie takie domowe spa, czy wolicie iść do kosmetyczki  ?????

Buziaki:*