sobota, 18 maja 2013

WYMIANKA!!!

Witajcie!!!


Dzisiaj zapraszam was do zakładki BAZAREK, gdzie wstawiłam kilka moich kosmetyków, 
których nie używam. Może wam one przypadną do gustu. 
Chętnie je sprzedam albo wymienię.
Zapraszam!!!!

piątek, 17 maja 2013

Jeśli tak ma to wygladać , to ja podziękuję....

Witajcie!!!

Dzisiaj będzie o dziwnym produkcie, który męczę i męczę od dłuższego czasu. Na moje szczęście już prawie dobija do dna, więc pora na małe gromy w jego stronę. Uprzedzę was od razu, że jeśli o płyny micelarne chodzi to jestem totalnym laikiem i właśnie ten o którym będę pisała jest moim pierwszym. Niestety tak mnie zniechęcił, że szybko nie sięgnę po następny. Mowa jest o płynie micelarnym  nawilżenie i dotlenianie od Soraya.



Owy płyn dostałam na jednym ze spotkań blogerskim, chował się przez kilka miesięcy w moim magicznym pudle, aż nastał jego wielki dzień:) Niestety jak dla mnie mógł on tam pozostać na zawsze:)
Nigdy nie miałam żadnego micela, więc za bardzo nie wiedziałam czego się spodziewać , ale już po pierwszym użyciu wiedziałam że to "cudo" nie jest dla mnie:) Płyn strasznie się pieni jak się przemywa wacikiem twarz i długo wysycha, co mnie strasznie irytuje. Muszę odczekać chwilę abym mogła nałożyć krem, ale spokojnie najgorsze jeszcze przed nami:) Producent twierdzi że ten produkt jest do oczu, a ja się pytam czy ten owy "producent" sam testował swój produkt na swoich oczętach, bo ja myślę że tego nie robił i dlatego wypisuje brednie:P Jednym słowem tym produktem nie da się zmywać makijażu, ponieważ niemiłosiernie podrażnia oczy, a po jego aplikacji widzę świat zza mgły. Także nigdy więcej nie chce go widzieć na swojej półce, zużyłam go tylko dlatego że stosowałam go jako tonik, ale to było wielkie poświęcenie z mojej strony:P Stanowczo nie mówimy temu produktowi!!!!




Cena tego "dzieła" to około 11 zł

A wy polecacie jakieś dobre płyny micelarne, żebym mogła się do nich przekonać???

Buziaki:*

poniedziałek, 13 maja 2013

Moje ostatnie wygrane !!!

Witajcie!!!


Jak wam minął weekend? Bo mi bardzo intensywnie i dlatego dopiero dzisiaj zabrałam się za posta, a będzie on poświęcony moim ostatnim zdobyczom konkursowym. Właśnie mój wyjazd do Warszawy był między innymi spowodowany wygraną w konkursie i odebraniu nagród od firmy L'oreal. Przy okazji byłam na małych zakupach, ale co kupiłam pochwalę się kiedy indziej:P O.K. pora pokazać co udało mi się wygrać...




A oto i cały zestaw nagród od L'oreal





Tusz do rzęs Volume Milion Lashes,
Błyszczyk do ust Shine Caresse, kolor jak dla mnie jest za jasny, ale cóż poradzić :P











Krem na dzień Nutri-Gold, miałam próbkę tego kremu i byłam nim zachwycona, chociaż opinie o nim są różne, no cóż zobaczymy jak się sprawdzi u mnie.












Farba Casting Creme Gloss, szampon i odżywka Color-Vive











A na zakończenie podkład Maybelline Affinitone, który wygrałam już jakiś czas temu i który bardzo lubię :)

Na dzisiaj to tyle nagród, ale znając mnie to nie ostatnie :P Bo jak to pewien slogan mówi: "Żeby wygrać trzeba grać " :D :D


Buziaki:*

czwartek, 9 maja 2013

Boski Puder Rozświetlający od Marizy!!!

Witajcie!!!

Co u was słychać moje kochane??? U mnie teraz jest wysyp weekendowych przyjemności:)  W tamtym tygodniu było Zakopane a w tym Warszawa, a w następnym Lublin i spotkanie blogerek i za dwa też:) Oj się dzieje:) Mój wyjazd do Warszawy spowodowany jest wygraną w konkursie L'oreala i właśnie w sobotę mamy kolejny etap konkursu i odebranie nagród, także na pewno się wam pochwalę jak było i co wygrałam.
Dzisiaj natomiast mam dla was recenzję świetnego produktu od Marizy, a mianowicie rozświetlającego pudru sypkiego.


Puder jest zamknięty w wygodnym 15g, plastikowym pojemniczku, jak widać niestety napisy się już pościerały, ale jakoś mi to specjalnie nie przeszkadza. W środku produkt ma zabezpieczenie w postaci plastikowej kratki, dzięki czemu dobrze się go wysypuję na wieko. Puder bardzo ładnie pachnie, ma zapach typowy dla pudrów, ale ja go uwielbiam. 


Puder dostałam na jednym ze spotkań blogerskich i niestety ale, wcześniej nic nie miałam od Marizy. Owa firma działa podobnie jak Avon, ale powiedziałabym, że ma tańsze kosmetyki, Tym kosmetykiem firma zdobyła moje serce  i bardzo jestem ciekawa ich pozostałych kosmetyków. Ja nakładam kosmetyk pędzlem, jako wykończenie makijażu, puder jest transparenty więc nie da się go nałożyć za dużo. Pięknie rozświetla twarz, ale nie ma w sobie "chamskich" drobinek, jak to potrafią mieć inne tego typu kosmetyki. Puder utrwala makijaż i matowi moją twarz.



Niestety nie mogłam uchwycić jaki daje efekt po roztarciu, ale musicie mi uwierzyć na słowo, ten puder jest genialny!!!! Używam go za każdym razem, gdy wykonuję makijaż, stał się on moim ulubieńcem. Puder kosztuje około 15 zł więc myślę że warto w niego zainwestować, ja na pewno skuszę się na kolejne pudełeczko:)

A wy jakie pudry rozświetlające polecacie?

Buziaki:*

wtorek, 7 maja 2013

Makijaż misz-masz !!!

Witajcie!!!!



Dzisiaj będzie makijaż z serii tych dziwnych. Nie wiem jak wy ale ja czasami nie mam żadnej koncepcji na makijaż, niby wiem jakich kolorów chce użyć ale nie wiem co z nich wykombinować:) I właśnie ten makijaż taki jest, chciałam mieć na powiekach kolor pasujący do moich paznokci (taki kaprys:P) i zaczęłam kombinować z jakże trudnym morskim kolorem:)  Zaczęłam mieszać, łączyć no i powstał mój jakże dziwaczny makijaż, po skończeniu chwila zawahania czy "aby na pewno ja mogę wyjść w takim makijażu do ludzi". Ano mogłam i nawet się podobał jednemu mężczyźnie, także chyba nie było tak źle jak przypuszczałam :P Zresztą same oceńcie ...





Powiem wam że kolor dominujący w tym makijażu jest bardzo ciężki w łączeniu, ale chyba nie wyszło tak źle:) A poniżej cienie wykorzystane w makijażu. Inglot, Kobo oraz Madame Lambre.



Buziaki:*

DermoKrem od L'biotici

Witajcie!!!


Jak wam, minął długi weekend?? Bo ja bawiłam się świetnie, może  w następnym poście pokaże wam kilka zdjęć:)A dzisiaj już wracam do was z recenzją genialnego produktu, zapraszam :)

Dawno nie było recenzji żadnego kremu do twarzy, więc dzisiaj będzie właśnie o takim kosmetyku, a że mój obecny krem dobiega do dna, więc pora o nim napisać. Na Blogerskim Dniu Kobiet w Rzeszowie od firmy L'biotica dostaliśmy wspaniałe paczki, w nich między innymi owe cudo, czyli DermoKrem InnovAge, do cery suchej i odwodnionej.



Zdradzę wam małą tajemnicę :) Ten krem jest genialny!!!! Powinnam to napisać na końcu ale co tam:) Krem ma estetyczne opakowanie, i ja takowe preferuję. Producent nam obiecuję, że: "Lekka konsystencja kremu daje uczucie długotrwałego nawilżenia i komfortu. Nie pozostawia tłustego filmu. Nie lepi się. Pozwala skórze oddychać, nie zatyka porów. Krem jest idealną bazą pod makijaż." Powiem wam, że różnie podchodzę do takich obietnic, ale tym razem zgadzam się z nimi co do joty!!! Krem genialnie nawilża i to nawilżenie czuć przez cały dzień, pomimo tego, że nie mam skóry suchej a właśnie do takiej ten krem jest przeznaczony, u mnie sprawdził się rewelacyjnie.



Krem ma bardzo lekką konsystencję, dobrze się rozprowadza, po aplikacji czuć delikatna powłoczkę, jednak znika ona po kilku minutach. Zapach kremu jest przyjemny, ale jak to ja nie umiem go określić (chyba mam z tym problem:P). Krem świetnie się nadaje pod makijaż, i rzeczywiście nie zatyka porów. Jeśli chodzi o wydajność, też sobie poradził, ponieważ mam go już prawie dwa miesiące, a używam go dość obficie i nie dlatego że nie jest wydajny, ale dlatego że mam już kolejny krem na oku, a on jak na złość nie chce się skończyć:)



Okiem laika patrząc na skład, też jest dobrze, także jak same widzicie, nie znalazłam żadnego minusa dla tego kremu:) Za 50 ml trzeba zapłacić około 20 zł, więc cena też działa na jego korzyść :) Bardzo się polubiłam z tym mazidłem i na pewno jeszcze do niego powrócę. A tak poza tym, nawet nie wiedziałam, że poza świetnymi maskami firma ma też świetne kremy :)

A wy miałyście kremy od firmy L'biotica???
Buziaki:*


czwartek, 2 maja 2013

Peeling do ciała od Safiry - Papaya

Witajcie!!!


Dzisiaj szybki post w między pakowaniu:) Jutro rano jedziemy na majówkę do Zakopanego, już się nie mogę doczekać jak zobaczę nasze piękne ośnieżone góry, zwłaszcza że w Zakopanym byłam może 5 lat temu:) Także życzę wam miłej majówki, a ja idę się dalej ogarniać:)
Jakiś czas temu pokazywałam wam zakupiony w promocji peeling Safiry o zapachu - papaya. Zużyłam go już w połowie, więc pora ma podsumowanie.

  
Peeling jest zamknięty w  225g odkręcanym pojemniku, i tutaj już zaczną się gromy. Peeling jest dość rzadki i po prostu źle się go nabiera z takiego pojemnika, lepszym rozwiązaniem byłaby na pewno wyciskana butla. Po otwarciu nie uderza w nasze nozdrza intensywny zapach, raczej jest on bardzo delikatny, na tyle że myjąc się nim prawie go nie czuć :/ Plusem jest to, że zapach nie jest chemiczny, tylko pachnie jak prawdziwy owoc.




Co do działania peeling również nie zachwyca!!! Ma on bardzo drobne kuleczki, które dają bardzo delikatne złuszczenie. Ja jestem fanka mocnych zdzieraków i taki efekt mnie niestety nie satysfakcjonuje. Plus za to że nie wysusza skóry. Na spodzie producent napisał, że "peeling pełni jednocześnie funkcję żelu do mycia", i to jest bardzo trafna sugestia, ponieważ ja bym zmieniła jego nazwę na "żel peelingujący do mycia ciała". Niestety dla mnie jako peeling się on w ogóle nie sprawdził.



Ja osobiście jestem średnio zadowolona z tego pseudo peelingu i na pewno już go więcej nie kupie. Skład również nie zachwyca, więc tym bardziej jest on na straconej pozycji. Całe szczęście że zapłaciłam za niego tylko 7,60 zł, więc nie wypominam sobie pieniędzy wyrzuconych na marne :)


A wy jakie peelingi lubicie i polecacie?
Buziaki:*