niedziela, 8 marca 2015

Blogerski dzień kobiet w moim domu :)

Witajcie!!!!

Witam was w ten piękny, niedzielny poranek. Dzisiaj dzień kobiet- dlatego wszystkim kobietom składam wszystkiego co najlepsze aby wasze wszystkie życzenia się spełniły ♥

A ja chciałam wam dzisiaj opowiedzieć, co się działo u mnie w dniu wczorajszym :) Przeddzień dnia kobiet, zorganizowałam spotkanie dla blogerek z Lublina i okolic. Na miejsce spotkania wybrałam....... mój dom:P Z racji tego iż niedawno się wprowadziłam a dziewczynom już dawno obiecałam, że zaproszę je na wydepczyny, więc postanowiłam połączyć te dwa wydarzenia:)




W spotkaniu miało wziąć udział dziesięć blogerek, niestety z różnych przyczyn przybyło trzy, więc razem ze mną tworzyłyśmy czteroosobową jak że radosną grupkę :P A odwiedziły mnie:

1. Paulina - http://making-myself-beauty.blogspot.com/ 
2. Ewelina - http://w-mojej-kosmetyczce.blogspot.com/ 
3. Sylwia - http://kosmetykowy.blogspot.com/  
4. i ja :) 



Cała nasza czwórka (a później piątka) zasiadła za stół i zaczęło się jedzenie, picie i plotkowanie:) A że dawno się nie widziałyśmy, nagadać się nie mogłyśmy :) Mam nadzieje, że dziewczynom smakowało jedzenie bo bardzo się starałam dzień przed :)




 Jako gospodyni, miałam małą konkurentkę :) Moja Pusia skradła serca dziewczyn, nawet Sylwia, która boi się psów nie mogła się jej nagłaskać - Wiem mam cudnego psa i nie boję się do tego przyznać :)

Dziewczyny przyszły z "drobnymi" upominkami - aby nam się dobrze mieszkało, była i walizka i pięknie zapakowane pudełko :)


Razem z Psusią byłyśmy bardzo ciekawe co jest w środku :P A w środku było to......


Ale nie tylko dziewczyny miały dla mnie prezent, ja również miałam coś dla nich:) Z okazji dnia kobiet razem z firmami przygotowałam dla nich małe niespodzianki - bo dzień kobiet to przecież dzień wyjątkowy, więc warto jest go celebrować i obdarowywać kobiety prezentami :) Kiedy zeszłam ze schodów z małymi paczuszkami - mina dziewczyn była bezcenna aż żałuje, że nie zrobiłam im wtedy zdjęcia hi hi. Także niespodzianka chyba się udała :)






Na zakończenie spotkania był tort, przygotowany osobiście przeze mnie :P I mega duże porcje :P


Przed wyjściem nie obyło się bez zdjęć grupowych, ładniejszych i tych troszkę brzydszych :P



Dziewczyny odjechały wieczorem, czyli mam nadzieje że świadczy to o tym że się dobrze bawiły, bo ja z nimi zdecydowanie tak. Był to bardzo miło spędzony dzień kobiet, a my już zaklepałyśmy kolejny termin na spotkanie - bo my blogerki lubelskie zawsze trzymamy się razem i nie możemy bez siebie żyć :)

Buziaki :*




niedziela, 1 marca 2015

Krem na dzień za 5 zł? Czemu nie :)

Witajcie!!!

Jak wam minął ostatni tydzień? Bo ja po urlopie nie mogłam się odnaleźć, ciągle chodziłam niewyspana i zmęczona dlatego bardzo się cieszę, że już mamy marzec i z utęsknieniem wyczekuję wiosny, bo bardzo brakuje mi słonca:) Mam nadziej, że pojawi się u nas lada dzień:)

 Dzisiaj chciałam wam przedstawić bohatera mojej codziennej, porannej pielęgnacji. Kremów używam codziennie rano i wieczorem, nie wyobrażam sobie bez nich pielęgnacji twarzy. Rano, kiedy nie mam zbyt wiele czasu, stawiam na kremy wielofunkcyjne  i o takim kremie chciałam dzisiaj napisać.

  
Krem Bioluxe z organicznym ekstraktem zielonej herbaty, dostałam na jednym ze spotkań blogerskich. Przyznam się bez bicia, że przeleżał on w moich zbiorach bardzo długo, dopiero zbliżająca się data ważności zmusiła mnie do jego rozpoczęcia. I już po pierwszym użyciu plułam sobie w brodę, że tak późno go odkryłam :)



Krem jest zamknięty w poręcznej 40 ml tubie, z odkręcanym wiekiem. Barwy opakowania są dość stonowane, przeważa biel i zieleń, plus czarne napisy - jak dla mnie strzał w dziesiątkę - lubię taką prostotę w kosmetykach. Małym minusem dla mnie jest zbyt mało informacji w języku polskim. Krem jest bardzo wydajny, tuba 40 ml wystarczy na około 3-4 miesięcy codziennego stosowania.

 
Jeśli chodzi o działanie, bo przecież to jest w kosmetykach do twarzy najważniejsze (przynajmniej dla mnie) powiem krótko działanie tego kremu jest rewelacyjne!!! Jak już wcześniej wspomniałam, przed wyjściem do pracy nie mam zbyt wiele czasu na poranny makijaż, a co za tym idzie na czekanie aż krem się wchłonie. Tutaj takiego problemu nie mamy, kremik po aplikacji błyskawicznie się wchłania, przygotowując odpowiednio naszą buźkę do makijażu. Krem ma za zadanie ściągać pory i tonizować naszą skórę, ja ze swojej strony zauważyłam mniej zaskórników, z którymi borykam się od pewnego czasu. Krem nawilża skórę przy tym delikatnie ją matuje, krem jest bardzo delikatny - myślę że idealnie będzie sprawdzał się także w upalne dni.


Krem bardzo delikatnie pachnie, nie roluje się i mam wrażenie że przytrzymuje mój makijaż odrobinę dłużej. Cena tego cuda to..... 5 zł - jestem w szoku, że tak dobry krem może kosztować tak tanio. Jestem z niego bardzo zadowolona i na pewno nie skończy się na jednym opakowaniu. Niestety nigdzie go nie widziałam w żadnej drogerii stacjonarnej, dlatego będę musiała zrobić zapas w sklepie internetowym, bo naprawdę warto:)

A wy używałyście kiedyś takich tanich kremów?
Buziaki:*

środa, 18 lutego 2015

Foto Mix styczeń-luty

Witajcie!!!

Jak już pewnie wiecie moja nieobecność spowodowana była mini wakacjami, które spędziłam w Holandii - i powiem wam było genialnie:) Wycieczkę wygrałam w konkursie ale może o tym więcej opowiem w innym poście :) A dzisiaj chciałam wam pokazać mój pierwszy w tym roku foto mix:)

1. Makarony i sałatki - uwielbiam 

2. Niedzielna pielęgnacja twarzy.....
3. .....i pędzli.

5.6. Dwa dni prawdziwej zimy, nawet udało nam się zrobić wypasionego bałwana :P


7.8. Moja psinka uwielbia się wylegiwać, nie tylko sama :)

9. Piękna Holandia, nie miałabym nic przeciwko żaby tam mieszkać :)


10. Mistrzostwa Świata w Heerenveen - czyli dalszy ciąg wycieczki :)

11. A na zakończenie zdjęcie z mistrzem olimpijskim :)

Nie ma co ukrywać w tym miesiącu wyjazd do Holandii i spotkanie ze Zbigniewem Bródką  przyćmił wszystko, więc najwięcej zdjęć jest właśnie z tego wyjazdu:) Mam nadzieje, że następny miesiąc będzie już bardziej zielony- bo chyba już wszyscy czekamy na wiosnę :)

Buziaki :*

niedziela, 1 lutego 2015

Tołpa - peeling regenerujący czarna róża

Witajcie!!

Dzisiaj mam dla was kolejną recenzję i niestety ale kolejny raz będzie to recenzja mało pochlebna ;/ Dzisiaj będzie mowa o peelingu regenerującym od Tołpa.


Jako wielka fanka wszelkich rodzajów zdzieraków,z niecierpliwością czekałam na wypróbowanie tego pachnącego cudeńka. Niestety ale już po pierwszym użyciu bardzo się nim rozczarowałam ;/



PLUSY:
  • opakowanie - plastikowe, poręczne z odkręcanym wiekiem 
  • szata graficzna opakowania oraz zawarte na nim informacje  
  • zapach - słodkawy ale nie męczący
  • skład - oleje w nim zawarte nawilżają i natłuszczają naszą skórę
  • konsystencja - dość zbita, dzięki czemu nie ma problemu z wydobyciem produktu ze słoiczka i nałożenie go na ciało



MINUSY:
  • brak działania - jak dla mnie ten peeling nie ma żadnego działania wygładzającego i złuszczającego, pomimo zawartej w składzie soli morskiej i dość dużych jej drobinek przy zatchnięciu z mokrą skórą peeling zbyt szybko się rozpuszcza nie robiąc nic dla naszej skóry
  • cena - około 36 zł za peeling, który nie spełnia swojej podstawowej roli jest dla mnie ceną mega wygórowaną
  • wydajność - 180 g wystarczyło mi na około 5 aplikacji  czyli na 2,5 tygodnia zakładając że peelingu używam 2 razy w tygodniu

Męczyłam ten peeling bardzo długo, w między czasie otworzyłam nawet inny produkt, który okazał się jeszcze gorszy :P Jakoś nie mam szczęścia do zdzieraków, a szkoda bo jestem ich wielką fanką. Po peeling z Tołpy na pewno już nie sięgnę, swoją drogą dziwna jest sprawa z kosmetykami tej firmy, które są  przez wszystkich wychwalane a dla mnie już któryś z kolei produkt okazał się niewypałem ;/

Buziaki :*

A wy lubicie kosmetyki firmy Tołpa?
Miłej niedzieli...



piątek, 23 stycznia 2015

Zamszowy manicure

Witajcie!!!

Nie wiem jak wy, ale ja paznokcie mam pomalowane codziennie - jakoś dziwnie się czuję jak nie mam na nich koloru i to ciemnego. Wolę ciemne kolory na pazurkach niż te w jasnych odcieniach. Raz na jakiś czas lubię też poeksperymentować z kolorem i strukturą, dlatego jak dostałam w paczce mikołajkowej zestaw do zdobienia firmy Denesy byłam bardzo zadowolona, a do tego ten piękny kolor...... :)



Zacznę od firmy, której totalnie nie znam strony też żadnej nie znalazłam, wyszukałam tylko tyle że taki zestawik można zdobyć za około 9 zł. Zestaw składa się z lakieru, dwóch pyłków oraz pędzelka.


Cena przyznacie jest dość atrakcyjna, do tego dochodzi ten obłędny kolor - jeden z moich ulubionych. Nie ukrywam że na paznokciach wygląda  bosko.


Lakier ma dość krótki pędzelek, jednak nie miałam większych problemów z jego perfekcyjną aplikacją. Ja nałożyłam dwie warstwy, jednak już jedna warstwa dawała zadowalający efekt.


Zamszowy pyłek też nakłada się bezproblemowo, wystarczy go wysypać na niewyschnięty lakier, przyklepać i gotowe. Na paznokciach wygląda ciekawie, ale sama struktura średnio mi odpowiadała, miałam wrażenie, że mam na paznokciu jakiś materiał :P



Myślę, że jest to fajna odskocznia od codziennych "zwykłych" lakierów, jednak czy polecam wam to cudo??? Niestety ale nie, zdyskwalifikowała go tragiczna trwałość!!! Lakier w dobrym stanie wytrzymał jeden dzień !!! Co dla mnie nie jest żadnym wynikiem;/ Już na drugi dzień pojawiły się odpryski a zamszowy paznokieć był zabrudzony wszystkim co jest możliwe, przy porannym makijażu pobrudziłam go podkładem i nie mogłam sobie go wyczyścić przez cały dzień. Zresztą same porównajcie jak wygląda lakier po pomalowaniu a jak dzień po ;/


No cóż kolor piękny - trwałość tragiczna - co oznacza nic więcej niż to, że ten piękny kolor będzie marnował się na półce bo drugi raz nie mam zamiaru go użyć ......

A wy miałyście do czynienie z produktami tej firmy??

Buziaki:*


sobota, 17 stycznia 2015

Nowości z SH - styczeń

Witajcie!!!

Za oknem dzisiaj była prawie wiosna, a taka pogoda zawsze sprzyja wyjazdom na zakupy:) I tak też było dzisiaj, zamiast wyspać się w sobotę to ja wolę zerwać się z rana aby z wybiciem godziny 9:00 stawić się pod moim ulubionym SH:P Przyznam się wam, że tak właśnie wyglądają moje soboty już od trzech tygodni:) Znowu wpadam w nałóg ha ha, no ale jak kupuje trzy nowe rzeczy za 40 zł to jak tego nałogu nie lubić. 
Postanowiłam, że raz w miesiącu będę się starała publikować posty z moimi SH nowościami, także zapraszam was na moje styczniowe zdobycze.


W tym miesiącu królowały bluzki, prawie po każdej wizycie w sklepie przywoziłam po dwie, trzy bluzki :) Także ładny zapasik mi się uzbierał.....

Koszulka George - 15 zł


Koszulka H&M - 12 zł


Koszulka Dorothy Perkins 16 zł

Koszulka Dorothy Perkins -  13 zł


Koszulka Atmosphera  - 15 zł

Koszulka Vital - 15 zł (nowa)


Marynarka Smythe - 25 zł (nowa)

Spódnica Atmosphere - 15 zł

A na zakończenie dwie rzeczy, które kupiłam w Sinsay - żeby nie było że cała moja garderoba jest z taniej odzieży :P

"Niechlujki"jak je pieszczotliwie nazywam - uwielbiam te spodnie
 zapłaciłam za nie jakieś 50 zł

A na zakończenie naszyjnik za 20 zł


I to by było na tyle, miesiąc się oczywiście nie skończył a kto śledzi mój fanpage wie że dzisiaj przywiozłam do domu nową porcję nowych rzeczy:) Ale o tym co dorwałam z dostawy dowiecie się już w lutym :)

Buziaki :*

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Pomadka nr 1 w moich zbiorach - czyli Golden Rose nr 57

Witajcie!!!

Kolejny tydzień się rozpoczął, a jak nowy tydzień to i musi być nowy post:) Dawno nie pojawiały się u mnie żadne posty pomadkowe, więc pomyślałam że pora to nadrobić. Dzisiejszą bohaterką dnia będzie pomadka  nawilżająca Golden Rose nr 57.


Mówię to nie po raz pierwszy - uwielbiam pomadki!!!!Wszystkie bez wyjątku. Jednak jak każda z nas mam swoje ulubione i te troszkę mniej. Dzisiejsza pomadka jest w rankingu moich ulubionych szminek na samym szczycie, piękny mocny róż jest idealnym kolorem dla mnie - oczywiście oprócz mojej ukochanej czerwieni :)



Za co ją lubię:
  • za nawilżenie 
  • za kolor - piękny mocny róż
  • za cenę - około 9 zł !!
  • za około 5 godzinną trwałość
  • za delikatną konsystencję i łatwość aplikacji
  • za opakowanie i jej kolorystykę - czarno-złote z mocnego i solidnego plastiku
  • za mocne krycie

A za co jej nie lubię: hmmm chyba nie ma takiej rzeczy, akceptuje tą pomadkę w 99%. Wszystko jest w niej niemal doskonałe:) Mogę się jedynie "przyczepić" do złotych napisów których już od dawna nie ma, jednak dla mnie tak naprawdę są one zbędne więc odliczam tylko ten 1 % :P



Jeśli lubicie mocne, wyraziste kolory to te pomadki są właśnie dla was. Ja na pewno skuszę się na inne kolory z tej serii a od dawna chodzą za mną matowe pomadki tej firmy i przy najbliżej okazji na pewno i po nie sięgnę, bo przecież pomadek nigdy nie jest za wiele - a zwłaszcza takich :)

Buziaki:*