wtorek, 9 kwietnia 2013

Pędzle z Biedronki + zaproszenie na rozdanie

Witajcie!!!!


Dzisiaj będzie kolejny szybki post pokazowy:) Dzisiaj odwiedziłam Biedronkę, a że nie zamierzałam kupować żadnych kosmetyków, ponieważ na dzień dzisiejszy nie potrzebuje nic z tej dziedziny:) Skusiłam się na zestaw pędzli do makijażu.


Jak widać pędzle mają bardzo fajne etui, także w podroży teraz moje pędzle nie będą się poniewierać w kosmetyczkach:P Powiem wam, że jak je zobaczyłam pomyślałam, że to kolejne Biedronkowe badziewie:) Ale po otwarciu zmieniłam zdanie i już przepadłam, musiały być moje:)




W czarnym etui jest 5 pędzli: pędzel do cieni, do brwi, do pudru, do ust i pacynka. Ja będę używała wszystkich małych pędzli do oczu, pacynka również się przyda np.do rozcierania kreski. Najgorszym elementem jest największy pędzel, ale nie jest on taki zły, ma on mało włosia ale ja go na pewno od czasu do czasu będę używała. Do wyboru były inne kolory etui: różowe, złote i srebrne, ja postawiłam na "nudną" czerń:)



Pędzle mają bardzo fajne, eleganckie rączki, a włosie trzech mniejszych jest bardzo zbite, takie jakie lubię. Jestem bardzo mile zaskoczona jakością i ceną owego zestawu. Zapłaciłam za nie około 14 zł, zobaczymy jak się będą sprawować, na dzień dzisiejszy jestem zadowolona z ich jakości a nawet jak będą beznadziejnie dużo nie stracę :P



A wy co myślicie o tanich pędzlach????


Chciałam was również zaprosić na rozdanie, gdzie są do wygrania fajne kosmetyki oraz jedna z moich bransoletek:) Rozdanie organizuje moja znajoma, na blogu codziennietasama.blogspot.com.
Zapraszam serdecznie




Buziaki:*

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Moje centrum dowodzenia!!!




Witajcie!!!

Dzisiaj mam dla was dużo zdjęć mojej toaletki, tzn pseudo toaletki:) Patrząc na wasze piękne mebelki moje biurko to pikuś:P No ale trzeba od czegoś zacząć, mam nadzieję że kiedyś będą mogła sobie pozwolić na zakup pięknego, białego cuda. Na dzień dzisiejszy muszę zadowolić się tym co mam:) A mam moje stare biurko, które już nie służy jako miejsce na komputer, ale mieści moje kosmetyczne królestwo.  Powiem wam, że nie spodziewałam się jak fajnie spiszę się do tego biurko. Wreszcie mam wszystko w jednym miejscu, jedynie światło jest nie takie jakie powinno być, ponieważ maluję się bokiem do okna i z jednej strony światło pada a z drugiej już nie, ale no cóż nie można mieć wszystkiego:) Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona z efektu a kiedyś na pewno pochwalę się wam czymś innym:P


A oto i ona moja piękna "toaletka" "P






Oczywiście lustro musi być, u mnie jest lustro z Ikei zakupione w tamtym roku.







 




Moje pomadki mają swój koszyk, a obok kosmetyki, których używam
po każdej kąpieli.















Na półce na monitor stoi lampka, również z Ikei, koszyczek z drobnymi rzeczami oraz kwiatek, żeby nie było za smutno :P





Pod półką na monitor trzymam moje paletki, małe lusterko i drobne przybory do włosów.




W jedynej szufladzie jaką biurko posiada, znajdują się podkłady, kremy, maski, chusteczki mokre i inne nieduże kosmetyki, które się do niej mieszczą.


Wysuwana szuflada na klawiaturę też fajnie się sprawdziła, dzięki zabudowanej tylnej części nic z niej nie spadnie i mogłam tam poupychać wszystkie małe rzeczy. Są to balsami, patyczki chusteczki, małe lusterka, witaminy....


Pod blatem trzymam w pięknym różowym worku z Pat&Rub próbki, waciki mieszkają w zielonym plastikowym pudełeczku a do koloru w zielonym koszyczku są wałki.




Na miejscu komputera stoją sławne już na blogach plastikowe, wysuwane szufladki. Jest to rzecz niezbędna przy toaletkach bo wszystkie drobne rzeczy się nie poniewierają tylko mają swoje miejsca. Ja za swoją przepłaciłam bo zamawiałam ją na allegro ale teraz czekam aż się znowu pojawią w Biedronce i kupie na pewno dwie. Na komódce stoi plastikowy pojemnik z tuszami, bazami i innymi tego typu rzeczami, a obok w złotej kosmetyczce są maseczki.



Po przeciwnej stronie jest mix wszystkiego :) W największym koszyku są przybory do włosów, dwa niebieskie pudła to mój domek dla kosmetyków, które czekają cierpliwie na swoją kolej(dodam tylko, że jeszcze jedno pudło dwa razy większe niż to stoi w innym miejscu:P). A na nich białe pudełko z lakierami i kalendarz zapachowy, który czeka na przywieszenie:) 



I pudełko z lakierami, po ostatnim spotkaniu zrobiło się tam tłoczno i muszę pomyśleć o czymś innym.



















Zapominałam o moich pędzlach:) Więc są na końcu :) W szklanych świecznikach są pędzle, kredki do oczu i inne przybory. A za nimi moja kosmetyczka z inicjałami z ostatniego spotkania oraz identyfikatory, brakuje mi trzeciego ale nie wiem gdzie go podziałam:)









I to by było na tyle, w temacie mojego centrum dowodzenia, powiem wam, że dzięki temu że mam takie miejsce mam większy porządek. A poza tym wygląda to genialnie, marzy mi się biała toaletka z dużym lustrem i dobrym oświetleniem, mam nadzieję że kiedyś spełnię swoje marzenie :) A na razie będę spędzać czas przy moim wielofunkcyjnym biurku....
A wy macie już swoje toaletki?
Buziaki:*

niedziela, 7 kwietnia 2013

Makijaż brązowo-złoty part II

Witajcie!!!!


Ostatnio był post ze złotym lakierem, a teraz będzie makijaż w takich odcieniach. Pewnie powiecie, że lubię złoto....hmmm sama nie wiem chyba lubię, na pewno dobrze czuję się w takich makijażach, ponieważ kolor złoty podkreśla kolor mojej tęczówki. Także niech będzie lubię złoty:P
Makijaż w tych odcieniach był już na blogu, ale był on troszkę inny. Ten jest intensywniejszy pod względem koloru, zresztą same zobaczcie...





Makijaż był chwalony w święta, więc nie jest tak źle:) Fajne jest to że jest to dość szybki makijaż, więc myślę, że na pewno połączę jeszcze oba kolory. Makijaż wykonałam cieniami Inglot, które kocham miłością bezgraniczną i już mam w planach skompletować drugą paletkę, tylko sama nie wiem po co, bo cieni mam pod dostatkiem :P



A to ja, już w szlafroczku ale makijaż dalej się trzymał :)
A tutaj  jeszcze cienie użyte w tym makijażu, Inglot 409 i 102


Buziaki :*

piątek, 5 kwietnia 2013

Słoneczny O.P.I.

Witajcie!!!!


Co u was słychać? Bo ja dalej wyczekuję na upragnioną wiosnę, a tu podobno czeka nas kolejna niespodzianka pogodowa:) Zamiast wiosny będzie lato, jak dla mnie może być:P I dlatego dzisiaj mam dla was troszkę lata na paznokciach. Na blogerskim dniu kobiet w Rzeszowie dostałam mini lakiery znanej firmy O.P.I., ja przyznam szczerzę, że nie miałam nigdy do czynienia z nimi, a szkoda bo są niczego sobie :)





Lakier to brokatowy, piękny odcień złota, który super wygląda jako normalny lakier, jak również  jako rozświetlacz. Ja na święta zafundowałam sobie trzy warstwy tego cuda, i moje paznokcie pięknie błyszczały. Bardzo podoba mi się rozwiązanie z małymi buteleczkami (3,75ml),które szybciej możemy zużyć i za pewne cena jest mniejsza niż w standardowych pojemnościach. 



Lakier dobrze się rozprowadza, nie pozostawiając smug, ma fajną gęstą konsystencję. Złoty odcień o nazwie OY-Another Polish Joke!, musiałam nałożyć trzy warstwy a i tak jak widać na zdjęciach końcówki paznokci prześwitują, mi to jakoś strasznie nie przeszkadzało:) Mam nadzieję że pozostałe kolory z tej serii będą bardziej kryjące, ale o tym będzie na pewno kiedy indziej.



Byłam bardzo zadowolona z wielkości brokatu w lakierze, ponieważ przeważnie w takowych lakierach brokat jest na tyle gruby, że po nałożeniu na paznokieć jest strasznie wyczuwalny, tutaj tego nie było. Co do trwałości lakieru, spisał się całkiem przyzwoicie 4 dni jak dla mnie jest dobrym rezultatem, tym bardziej że nie użyłam żadnego utwardzacza .
Cena zestawu Euro Centrale, czyli cztery mini lakiery to około 50 zł.





 Mój pierwszy O.P.I.-k z kolekcji spisał się bardzo dobrze, mam nadzieję, że jego bracia też mnie zachwycą. A wy miałyście do czynienia ze sławnymi O.P.I.-kami????

 Przepraszam za zdjęcia nie do końca udane, ale brakowało mi światła a zdjęcia robiłam moją starą cyfrówką;/ Zapomniałam jak się nią robi w miarę dobre zdjęcia ha ha, a moją lustrzanką ciężko jest fotografować paznokcie

Buziaki:*


środa, 3 kwietnia 2013

Clean & Clear peelingujący żel + miła niespodzianka

Witajcie!!!!

Jak wam minęły święta? Bo mi szybko i biało:) Wcale nie czułam atmosfery świąt, nawet nie przejadłam się tak jak zawsze:P
Dzisiaj wracam do was z nową recenzją. Będzie mowa o żelu peelingującym przeciw wągrom Clean&Clear. Kupiłam go dość dawno, ale ostatnimi czasy dopiero zaczęłam go używać i przyszła pora na podzielenie się z wami moją opinią na jego temat.


Opis producenta:

Peelingujący żel przeciw wągrom działa na dwa sposoby. Najpierw drobne, niebieskie granulki z naturalnej jojoby o delikatnym działaniu złuszczającym usuwają brud, tłuszcz i martwe komórki naskórka, które mogą zatykać pory i prowadzić do powstawania wągrów. Następnie specjalny składnik pomaga zapobiegać ponownemu pojawianiu się wągrów. Kremowy żel peelingujący jest tak delikatny, że może być stosowany codziennie, nie wysuszając przy tym skóry. Pozostawia skórę czystą i doskonale gładką.

Moja opinia:
Mam mieszane uczucia co do tego żelu, wiecie jak to jest niby jest o.k. ale nie do końca:P Żel ma fajną stojącą tubę, dzięki czemu nie ma problemów z aplikacją, a zamknięcie lekko się otwiera. Tuba jest przezroczysta co pozwala na "podglądanie" czy nasz produkt zbliża się do końca. Żel a raczej mleczko ma biały kolor z widocznymi dużymi kuleczkami peelingującymi. I właśnie te kuleczki mi w tym produkcie najbardziej przeszkadzały, nie z powodu złego działania, ale dlatego że po umyciu twarzy owe drobinki miałam dosłownie wszędzie tzn. we wszystkich otworach twarzy he he. A jak dostały się do oka to już dwa dni podrażnienia było gwarantowane;/ Sam żel dobrze się sprawdzał w codziennej pielęgnacji, dobrze oczyszczał i delikatnie złuszczał skórę, nie pienił się. Po umyciu skóra była odświeżona, gładka i miła w dotyku, niestety nie zauważyłam aby pomógł mi z moimi wągrami, a przecież w opisie producenta do tego był przeznaczony!!! Dobrze działał na moją skórę jeśli chodzi o niedoskonałości. Nie wiem czy skuszę się na niego ponownie, ponieważ niby nie spełnił swojego głównego działania, dobrze mi się go używało i fajnie oczyszczał skórę, jednak te drobinki tak mnie irytowały, że chyba poszukam czegoś z mniejszą ilością drobinek....;/



Jak same widzicie, kuleczki są dość widoczne i jest ich dużo;/




A teraz chciałabym wam pokazać jaką miłą niespodziankę sprawiła mi nasza kochana Cupcake :) 





Niby nic, przecież to zwykła kartka świąteczna, ale mi ona sprawiła wiele radości. W dzisiejszych czasach kiedy życzenia są wysyłane przez sms albo publikowane na Facebook-u, dostanie kartki jest czymś fajnym, a nawet bardzo fajnym:) Zwłaszcza, że się jej nie spodziewałam:) Dziękuję bardzo, bardzo Kasiu:*

piątek, 29 marca 2013

Nowy szablon!!! Pomocy!!!

Dziewczyny pomocy!!!

Chciałam coś zmienić w moim blogu, a że nie umiem nic robić w grafice postanowiłam pójść na łatwiznę i poszukać fajnego szablon. Przejrzałam chyba z 500 szablonów, zdecydowałam się na jeden ale już teraz sama nie wiem czy mi się podoba:P Tzn. podoba mi się ta Pani jest genialna i pasuje do mnie, rozmieszczenie też  mi się podoba ale..... no właśnie jest kilka "ale".
Po pierwsze nie ma niektórych polskich znaków w nagłówkach, dziwne bo "ó" jest a "ż" już nie. Pozmieniałam nazwy tak że praktycznie nie ma polskich znaków, ale już w nagłówkach w postach nie będę mogła tego zrobić, więc już jest jeden minus. Kolejna rzecz to wydaje mi się że miejsce na tekst jest troszkę za wąskie, no i ucina niektóre zdjęcia, może to nie jest jakieś gigantyczne ucięcie ale ja już zdążyłam to wyłapać :) A na końcu etykiety się rozwaliły na całej szerokości i w cale ich nie widać.
Sam już nie wiem, powiedzcie mi jak to wygląda waszym okiem i czy dobrze się czyta posty???? Bo w sumie to jest najważniejsze......ale wymyśliłam miało być coś jasnego a jest zielono:P Przecież ja nigdy nie lubiłam tego koloru ha ha

Czekam na wasze rady, bo jak coś mam jeszcze kilka w zanadrzu :)
Aha może jest jakaś możliwość dostosowania szablonu oprócz podstawowych funkcji blogspota, bo w nich niestety nic nie da się pozmieniać :/


Szukam Dalej.....


P.S. Chyba już po szablonie.... starsze komentarze mi tak rozwaliło że masakra, dość że nie ma funkcji odpowiedzi to jeszcze komentarze pojawiają się  według godziny a nie kolejności....szkoda bo Pani się do mnie tak ładnie uśmiechała :P

środa, 27 marca 2013

PróbkoMania!!!

Witajcie!!!

Dzisiaj mam dla was post o próbkach, które zużywałam przez około 3 tygodnie:) Tyle mi się ich nazbierało, że w pewnym momencie zaczęły mi przeszkadzać i powiedziałam dość!!! Na początku musiałam się zmuszać do ich użycia, natomiast w pewnym monecie tak się wciągnęłam to tej "zabawy" że spodobało mi się do tego stopnia, że już czekam na kolejną turę:) Czasami bywało tak że, pół twarzy miałam w jednym kremie a drugą połówkę w innym, już nie wspomnę o nogach :D Ale ogólne spodobało mi się "próbowanie" a dzięki temu już wiem że chce mieć kilka rzeczy pełnowymiarowych.


Na początek zaczniemy od balsamów do ciała, nie było ich dużo ale trzy z nich zrobiło na mnie wrażenie....




Piękne pachnące masła firmy Paloma Body SPA o zapachu macadamia i czekolady podbiły moje serca. Z chęcią bym kupiła pełny produkt, czekolada pachnie jak prawdziwa czekolada, nigdy nie lubiłam takich zapachów na swoim ciele ale po użyciu tych próbek zmieniam zdanie i chce więcej:)




Ten balsam od Bani sprawił mi nie lada problem:) Po jego użyciu napisałam w swoich notatkach, że nigdy więcej ale później zmieniłam zdanie:) Jest to balsam antycellulitowy, który po nałożeniu na ciało ma przedziwne działanie:) A mianowicie po nałożeniu skóra robi się czerwona jak po oparzeniu słonecznym i niemiłosiernie swędzi:) Ja nie doczytałam ulotki i po nałożeniu myślałam że dostałam jakiegoś uczulenia hi hi a to były efekty działania balsamu. Takie efekt utrzymuje się przez jakieś 10-15 min ale na drugi dzień w miejscu aplikacji, skóra była genialnie nawilżona i napięta, więc gdybym borykała się z cellulitem myślę, że skusiłabym się na niego, bo skóra była świetna po nim, Także to jest kosmetyk dla dziewczyn lubiące mocne wrażenia :D


Teraz pora na żele...


Tutaj na wyróżnienie zasługują dwa produkty:


Żel do mycia twarzy z aloesem i ogórkiem od  Białego Jelenia jest tym produktem, który musiał być mój jak użyłam próbki:) Super się pieni i jest delikatny, jest już u mnie pełnowymiarowy produkt więc na pewno pojawi się recenzja tego produktu.


Kolejny fajny produkt od Białego Jelenia wart polecenia. Emulsja do higieny intymnej ma przepiękny zapach, ja teraz posiadam jej zieloną siostrę ale na pewno skuszę się na nią.








Jeśli chodzi o odżywki do włosów, to jak widzicie rządził Pilomax, jednak najlepszą okazała się odżywka pomarańczowa. Regenerująca maska do włosów zniszczonych jest po prostu genialna!!! Włosy po niej miałam idealne nawilżone, nie puszące się i super się układały.Ucieszyłam się niezmiernie kiedy ją dostałam na ostatnim spotkaniu w Rzeszowie, ponieważ myślę że będzie to moja ulubiona odzywka. Nie przeszkadza mi nawet fakt, że jest ona przeznaczona do włosów jasnych:)


Ostatnią partią próbek, są próbki kremów to twarzy i ich miałam najwięcej. Jednak najbardziej przypadły mi do gustu trzy firmy.



Nigdy nie miałam do czynienia z kremami firmy Madame Lambre ale już je polubiłam. Są bardzo delikatne, mają ładny zapach i dobrze nawilżają, bardzo chętnie bym kupiła pełny produkt ale u mnie w drogeriach ich nie widziałam niestety.


Natomiast ten krem na dzień musi być mój i koniec!!! Krem Loreal Nutri Gold, to nawilżająca terapia na dzień, bardzo dobrze nawilża a moja twarz po niej była jakby rozświetlona i do tego ten zapach:) Musi być mój i koniec!!!


Na koniec krem BB od Grniera. Nigdy nie miałam żadnego BB-ika ale jak skończą mi się próbki na pewno kupię go w pełnym wymiarze. Krem przede wszystkim jest dobrze dobrany do mojego koloru skóry, dobrze się rozprowadza i delikatnie kryje, idealny na lato.






Ufff i to by było na tyle jeśli chodzi o moją pierwszą część "PróbkoManii". Już teraz wiem że w najbliższym czasie ruszy druga część, bo już mi się nazbierała kolejna partia próbeczek:) Myślę że to jest fajny sposób na poznanie nowych kosmetyków.
A wy lubicie zużywać próbki????
Buziaki:*