poniedziałek, 3 marca 2014

Kosmetyczne niewypały miesiąca.....

Witajcie!!!

Nigdy nie publikowałam posta z kosmetykami, które totalnie się u mnie nie sprawdziły a chyba powinnam, bo niestety coraz częściej się takie kosmetyki u mnie trafiają ;/ Dlatego dzisiaj po raz pierwszy ma moim blogu pojawia się post o Kosmetycznych Niewypałach Miesiąca.



W tym miesiącu na tapetę biorę cztery bardzo różne kosmetyki, od bardzo znanych firm po totalne nowości. Niektórych używam sporadycznie, inne leżą w kącie i czekają - sama nie wiem na co - właśnie czekają na opisanie ich tutaj :) No to zaczynamy.....


1. Tołpa - regenerujący krem korygujący na noc. Firmę Tołpa chyba wszyscy znają i cenią, ja osobiście dopiero ją poznaję i niestety ale na "dzień dobry" pojawił się taki "dziwny" kosmetyk. Kiedy dostałam ten krem na jednym ze spotkań blogerskich, nie mogłam się już doczekać pierwszego użycia, jakże było moje zdziwienie i rozczarowanie kiedy już ten dzień nastał i okazał się niezbyt przyjemny;/ Nie mogę niestety ocenić tego kremu jeśli chodzi o jego działanie - a jest on przeznaczony do cery z niedoskonałościami - ponieważ wytrzymał on na mojej buzi jakieś 10 minut. Po zastosowaniu kremu moja skóra na twarzy nie miała żadnego nawilżenia, wręcz była ściągnięta a sam krem po prostu się łuszczył, na początku myślałam że nałożyłam za dużą ilość kremu, jednak taka sama sytuacja powtarzała się za każdym razem - nieważne jaką ilość kremu aplikowałam na twarz. Być może krem sprawdził się u niektórych z was - u mnie okazał się totalną porażką i już czeka na oddanie komuś innemu.


2. Flos-Lek - dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Jest to ten rodzaj kosmetyków, który pomimo że nie jest przeze mnie lubiany to i tak pewnie go zdenkuje. Nie mam skóry wrażliwej ani tym bardziej moje oczy nie są podatne na podrażnienia, praktycznie żaden kosmetyk mnie nie uczula. Właśnie praktycznie- bo oto znalazłam jeden z kosmetyków, który szczypie i piecze moje oczy niemiłosiernie.  Po aplikacji oczy łzawią, pieką i szczypią i gdyby nie to że dość dobrze radzi sobie z demakijażem, wylądowałby w koszu. Jednak ja opracowałam patent na jego używanie:) Po zmyciu makijażu, niemal natychmiast przecieram piekące oczu płynem micelarnym : ) Tylko w taki sposób jestem w stanie go zużyć do końca.



3. Astor - pomadka Heidi nr 005. Tę pomadkę trzymam chyba z sentymentu, ponieważ praktycznie jej nie używam, ale kolor jest tak cudny, że przy każdym jej użuciu łudzę się że może tym razem efekt będzie lepszy. Zresztą dziwna sytuacja jest z tym numerem (005) ponieważ mam z tej samej serii inny odcień i on sprawuje się dość dobrze, natomiast tego cudownego różu nie mogę opanować ;/ Największą zmorą tej pomadki jest aplikacja - bardzo ciężka - nie potrawie tej pomadki równomiernie rozprowadzić, wystarczy że zacisnę mocniej usta a pomadka odbija się np. na dolnej wardze zostawiając nieestetyczne "gołe placki" na górnej i na odwrót. Może dla niektórych jest to mała wada - u mnie przez nią pomadka leży w kącie ;/





4.  Manjishta proszek Hesh- na zakończenie zostawiłam najlepsze :) Magiczny proszek jest w kolorze bordowym, z którego przygotowujemy maseczkę do skory z problemami i przebarwieniami. Przygotowanie i aplikacja jest bardzo łatwa i bezproblemowa, więc po nałożeniu już miałam przed oczami moją zadowoloną buzie i cudny efekt :) Jednak po zmyciu maseczki zamiast, pięknej twarzy zobaczyłam - twarz hinduski w kolorze czerwonawym :P Maseczka zostawiła czerwonawy nalot na mojej twarzy, który nie chciał się zmyć. Miałam niezłego stracha jak się pojawię następnego dnia w pracy :P Na szczęście po umyciu twarzy trzy razy i zużyciu pół butelki płynu micelarnego uwolniłam się od "hinduskiej twarzy" a proszek Hesh wylądował w koszu :P


To by było na tyle jeśli chodzi o niewypały tego miesiąca, na dzień dzisiejszy limit "niewypałów" się wyczerpał ale od jutra moja lista czeka na zapisanie nowymi niezbyt dobrymi kosmetykami.

A ja pozdrawiam was z gorącego Egiptu, :*

53 komentarze:

  1. z tym magicznym proszkiem mnie totalnie rozwaliłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa sytuacja z tym magicznym proszkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to ciekawe przygody miałaś. Ja się na pewno na nie nie skuszę, tym bardziej że skórę mam wrażliwą. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie dwufazy w ogóle nie zdają egzaminu. Mnie tak robił każdy z 3 czy 4 (różnych firm) po które sięgnęłam i na dobre rozstałam się z takimi kosmetykami:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Musiałaś niezłego stresa mieć po tym proszku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Opisy mnie rozbawiły :) Szczególnie przy szmince Astor - "gołe placki" :D Wyobraziłam sobie te placki na ustach... i nie mogłam się powstrzymać od śmiechu ;) Uwielbiam czytać takie blogi ze szczyptą humoru w opisach :)
    Bankowo będę od dzisiaj stałym gościem :)
    Bardzo ciekawy pomysł na niewypały miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że się podobały moje "gołe placki" :)

      Usuń
  7. nie potrafię sobie wyobrazić twojej miny po tej maseczce :P ale to musiał być koszmar, ja bym się załamała :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez dobre 20 minut miałam mega stresa :)

      Usuń
  8. Z płynem z Floslek również się nie polubiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja miałam matujący krem korygujący na dzień i byłam z niego bardzo zadowolona - może ten po prostu nie pasuje Twojej cerze, bo jakoś nie kojarzę jej z niedoskonałościami ;) chętnie się nim zaopiekuję jeśli ma Ci zawadzać i przypominać o nieprzyjemnym :)
    płyn Floslek mnie też podrażniał, ale za to świetnie radził sobie nawet z wodoodpornymi kredkami - zużyłam, ale nie wrócę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, także na pewno krem znajdzie nowy dom :)

      Usuń
  10. Miałam ten krem Tołpy, ale u mnie w ogóle się nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Historia z hinduskim proszkiem super. Oczami wyobraźni widzę te twoją czerwoną twarz. Czasami to naprawdę można się naciąć :) Ale co by nie powiedzieć była szansa, że ten kamuflaż odwróci uwagę od przebarwień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie my blogerki mamy "niebezpieczną" pracę :)

      Usuń
  12. Ja akurat całkiem lubię krem z tołpy, ale wydaje mi się, że lepiej sprawdzałby się jako krem na dzień. Na noc jestem przyzwyczajona do mocnego nawilżania skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja tak samo a ten totalnie nic a nic nie nawilżał ;/

      Usuń
  13. za tołpą nie przepadam, a floslek dokładnie tak samo szczypał i wyżerał mi oczy, never

    OdpowiedzUsuń
  14. nic z tego nie miałam,ale jak widać to dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. No niezaprzeczalne buble:) Ja mam taką pomarańczową buzię po glince brązowej haloizytowej, na szczęście resztki da się zmyć jednym wacikiem micela.

    OdpowiedzUsuń
  16. O ja..Ale musiałaś się przestraszyć tego zabarwienia twarzy. Czy na opakowaniu producent nie wspomina o takiej możliwości?
    Pomadki Astor z serii Heidi strasznie mnie kuszą swoimi kolorami, ale nie jestem pewna czy powinnam ją kupić - czytam o nich tak sprzeczne opinie, że sama nie wiem czy się zdecyduję. Może lepiej zainwestować te kilka groszy w coś sprawdzonego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie było żadnej wzmianki o tym "małym" efekcie ubocznym....

      Usuń
  17. Flos lek u mnie i u mojej siostry się sprawdził i nie podrażniał oczu. A co do maseczki to też bym się nieźle przestraszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Również nie lubię efektu odbijającego i nie równomiernego wyglądu na ustach przez pomadki :)
    ale nie znam nic z przedstawionych bubli u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  19. zapamiętam, żeby nie kupic ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. No szkoda że nie wszystkie z kosmetyków się sprawdziły no ale nie wszystko może być idelne - zaciekawiłaś mnie tym kremem z Tołpy samo działanie na Twojej skórze jest zastanawiające :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten dwufazowy płyn z Flosleku również się u mnie nie sprawdza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam ten płyn za wielki niewypał firmy Floslek-u

      Usuń
  22. nie wyobrazam sobie twarzy po tej maseczce....jakas buraczana :P

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie ten krem z tołpy się nie łuszczy tak jak u Ciebie. W sumie mi nawet całkiem podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chciałabym widzieć twarz po spotkaniu z tym proszkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Hahah ostatni mnie rozwalił. Ach, jak to nigdy nie wiadomo co się może stać po użyciu kosmetyku! Jeszcze nie raz nas zaskoczy :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Oo ten magiczny proszek to masakra ;))

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana, jak się spotkamy na jakiejś wymiance to rezerwuję sobie krem Tołpy i pomadkę Heidi :)
    Krem mnie ciekawi bo jest przeznaczony do mojego typu skóry :)
    Pomadkę Heidi natomiast (swoją) ubóstwiam i trzeba ją aplikować pędzelkiem z włosia naturalnego (ja mam z sobola chyba z Inglota) tak sprawdza się idealnie :) Rezerwuję więc jeśli się da !!! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem masz zarezerwowany a pomadce dam szanse aplikując ją właśnie pędzelkiem, zobaczymy jaki będzie efekt :)

      Usuń
  28. Troche masakra. Po tołpie bym się tego nie spodziewała bo ich produkty na mnie ładnie działają. A co do proszku to chyba bym spanikowała na twoim miejscu widząc czerwoną cerę :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja lubię ten płyn do dwufazowy z flos-leku może trzeba z nim uważać,ale zmywać wodoodporny tusz,

    OdpowiedzUsuń
  30. Też nie podobał mi się ten micel Floslek - za tłusty i zostawiał film, bleh :/
    dobra historia z hinduską twarzą :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Miałam ochotę na ten krem, ale sobie daruję :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem zaskoczona opinią Tołpy. U mnie sprawdza się idealnie, ale lepiej odstawić kosmetyk, niż sobie szkodzić. Może oddasz przyjaciółce?

    OdpowiedzUsuń
  33. O matko, chyba bym się załamała gdyby moja twarz zafarbowała od maseczki
    A ta pomadka, faktycznie ma piękny kolor :)

    Zapraszam do siebie, dopiero zaczynam blogować
    teengeladym.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja bym się nie zdobyła na takie poświęcenie, żeby stosować kosmetyk, który piecze w oczy. Wręcz bym się bała, że może mi zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
  35. miałam kilka kosmetyków Tołpy i byłam nimi rozczarowana...nie chodzi nawet o to, że były złe czy mi szkodziły, ale w ogóle nie widziałam różnicy między ich działaniem a działaniem sporo tańszych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  36. Najbardziej zaskoczyła mnie niewypał z Tołpy, zwłaszcza że dla mnie ten krem był jednym z najlepszych, ale rozumiem że nie na każdej skórze sprawdzi się tak samo dobrze. Ja miałam już kilka tubek z tym kremem i innymi Tołpy, żaden mnie nie zawiódł. Zachęcam do przeczytania mojej recenzji o tym kremiku : http://najlepszerecenzjekosmetyczne.blogspot.com/2013/03/najlepszy-krem-na-niedoskonaosci-na-noc.html

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Pierwszy raz spotkałam się ze złaś recenzją Tołpy ;P

    OdpowiedzUsuń